21.11.12

Zmierzch: Przed świtem, część II

Jako fanka sagi Zmierzch, po przeczytaniu wszystkich książek i obejrzeniu wcześniejszych części, nie mogłam przeoczyć tego, że ostatnia część pojawiła się w kinach. Wczoraj mogłam wybrać się do kina i przekonać się jak to wszystko co przeczytałam wygląda na wielkim ekranie.



Film rozpoczyna piękna piosenka Cartera Burwella , która idealnie wprowadza w nastrój :) Uwielbiam ją :) Ogólnie cały film bardzo mi się podobał i żałuję, że to już ostatnia część sagi. Było kilka scen, które mnie rozbawiły, kilka przerażających, kilka wzruszających. Te prawie dwie godziny zleciały mi strasznie szybko. Kiedy pojawiły się napisy końcowe zdziwiłam się, że to już koniec.

Moim zdaniem film nie różnił się aż tak bardzo od książki. Brakowało może kilku scen, np obaw Belli po przemianie, bo w filmie od razu czuła że jest silna, wyskoczyła przez okno itp. Brakowało mi także sceny podczas której Bellę uczono walczyć.


Śmieszne wydawało mi się trochę to skomputeryzowane dziecko- jako noworodek :) No ale.... :) Późniejsze sceny z Renesmee mi to wynagrodziły.


Jeśli chodzi o walkę z Volturi to mimo, że wiedziałam co się stanie byłam lekko zaskoczona :) Szczególnie początek walki i scena z Aro i Carlisle ;) Najbardziej rozbawiła mnie reakcja po walce :) Po sali rozeszło się głośne: ooooo, ale jak to?? :)


Podsumowując jeśli miałabym ocenić film w skali od 0 do 10, dałabym 10 :) Mimo kilku niedociągnięć film był warty obejrzenia i na pewno jeszcze do niego wrócę.


Na koniec chciałabym pokazać Wam moje ulubione piosenki z soundtracku do tej części :)
Szkoda, że to już koniec...






1 komentarz:

  1. Byłam na tym filmie :) Najbardziej mi się podobało zakończenie, takiego się nie spodziewałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i obserwację.
Jeśli zaobserwujesz, napisz - na pewno się odwdzięczę :)

Layout: Paweł Jermolonek. Obsługiwane przez usługę Blogger.